|
niedziela, 24 czerwca 2007 00:00 |
|
Pewnego pięknego dnia – a dniem tym był 9 czerwca trzy urocze Panie (Basia, Agnieszka i Monika) za uszy zawlokły swych starych, bądź zupełnie świeżo nabytych partnerów (Roberta, Rafała i Jurija) do Świdnicy. Tam, pod bacznym okiem Izy i Prezesa :-) Marcina, niesieni przyjaznymi okrzykami współtowarzyszy niedoli i wiernej publiczności (ukłon w stronę Oli, Ewy, Arka i Bartka) szturm na parkiet przypuścili. Startowaliśmy w 3 różnych kategoriach wiekowych (uniknęliśmy konkurencji między sobą :-) ) Że wyniki jakie były – wszyscy wiedzą, więc tylko nieco uchylę rąbka tajemnicy, zajęliśmy następujące miejsca: pierwsze (Basia&Robert), czwarte (Agnieszka&Rafał) i osiemnaste (Monia&Jurij). Szczerze mówiąc, lekko nie było, ale pierwsze koty za płoty… I tak podium było nasze :-)
Z duszą na ramieniu i z sercem w gardle czekaliśmy na osąd naszego Mistrza - zastanawiając się, czy nie pozostawi On na nas suchej nitki, czy też może 9 czerwca ogłosi Dniem Dobroci dla swoich Klubowiczów. Jak było - oceńcie sami...
· O Basi i Robercie: wspaniała praca centrum w łacinie, bezkonkurencyjni w standardzie.
· O Agnieszce i Rafale: poprawnie, choć mało pewni siebie. Duży plus, że Aga pokonała własny strach przed występami.
· O Monice i Yuriyu: widoczny był brak zgrania i wspólnych treningów, natomiast Monia wyglądała najpiękniej ze wszystkich osób na parkiecie.
Czy tak było naprawdę - również zostawiam Waszej ocenie... :-) - oto kilka fotek - reszta dostępna będzie wkrótce w galerii. :-)
Monika Rostkowska
    
|