Zadzwoń do nas:
| Sprawozdanie z Sylwestra 2005 |
| czwartek, 01 czerwca 2006 12:32 |
|
No i mamy rok 2006 :) Z tej okazji pragnę złożyć wszystkim naszym byłym, aktualnym i przyszłym kursantom (choć Ci ostatni mogą o tym jeszcze nie wiedzieć ;)) najlepsze życzenia noworoczne: odważnych marzeń (i ich spełnienia!), mądrych decyzji, życzliwych osób wokół – które nigdy nie zawiodą w trudnych momentach... I niech ten Nowy Rok zaskakuje, rozśmiesza, cieszy i wzrusza, a nam niech się wiedzie jak najlepiej :) Sylwester był liczny, huczny, taneczny i szampański, czyli taki, jak być powinien :) Został zainaugurowany przemową samego Szefa, który serdecznie dziękował kursantom (w dużym uproszczeniu ;)) za to, że są :) „Ludzie jedli, pili i pysznie się bawili” – to chyba kwintesencja całej imprezy ;) Jedzenie było w ogromnych ilościach i smakowite bardzo, napojów też nie zabrakło nikomu, a parkiet był oblegany cały czas. Dopiero gdzieś nad ranem (w okolicach godziny 6.00), zdarzały się chwile, że był pusty, gdyż, pomimo zdjętych w którymś momencie butów, obolałe nogi nie chciały już nosić swych rozochoconych właścicieli :) W okolicach północy mężczyźni chwycili za butelki szampana i w nerwowym napięciu oczekiwali na odpowiednią do otwarcia chwilę. Niektórym zdarzyły się „przedwczesne wytryski” ;), ale generalnie panowie byli bardzo zdyscyplinowali i dopiero na kilka sekund przed wybiciem dwunastej (głośno przez wszystkich odliczanych) huknęło i polała się złocista ciecz. A potem były życzenia, prawie jak u Skaldów: Z całego serca życzę ci (Tu akcent osobisty, za który przepraszam wszystkich, którzy liczyli na obiektywne sprawozdanie z przebiegu zabawy sylwestrowej ;)) Ledwie skończyliśmy z życzeniami noworocznymi, a tu paczka moich przyjaciół (poznanych nota bene właśnie w Szkole Tańca ESENS, co jest najważniejszym z wielu pozytywnych aspektów mojego bycia tutaj :)) przynosi mi olbrzymi bukiet żółtych tulipanów i zielonych goździków (swoją drogą – tulipany w zimie?? Musieli się bardzo postarać wiedząc, że to moje ulubione kwiaty! – za co jestem im wdzięczna tym bardziej :*), karteczkę z życzeniami... Wzruszyłam się do łez niemal, kiedy i oni i inni znajomi zaśpiewali mi „Sto Lat” w najdłuższej z możliwych wersji i zaczęli od początku procedurę życzeniową, tyle, że tym razem o charakterze urodzinowym :) A jeszcze później Marcin zaprosił wszystkich na salę taneczną, gdzie ogłosił, że mamy dwoje solenizantów, tzn. mnie i Sławka (ciut starszy ode mnie ;)) i wówczas już wszyscy zaczęli nam śpiewać :) A potem to już były tańce do białego rana, rozmowy, śmiechy, zdjęć ciąg dalszy (wszystko zostało zarejestrowane i umieszczone na stronie :)) i w tak radosnej atmosferze spędzaliśmy pierwsze godziny Nowego Roku :) (nie będę psuła atmosfery świetnej imprezy opisami sprzątania, ale w tym miejscu, w imieniu wszystkich DZIĘKUJĘ naszym dzielnie sprzątającym :* ) Dla tych, którzy dobrze się bawili i mają ochotę na powtórkę z rozrywki mam dobrą wiadomość – nasz Trener tak się rozochocił, że nosi się z zamiarem zorganizowania w Karnawale jakiegoś balu – może przebierańców? :) Już myślcie nad przebraniem, bo pewnie będzie konkurs na najlepsze! I tym optymistycznym akcentem kończę i zapraszam do spotkań na zajęciach tanecznych :) P.S. Uściski dla wszystkich sylwestrowiczów, a Ci, którzy wiedzą, o kogo chodzi, dostają niniejszym nawet buziaki :)*
|